piątek, 4 stycznia 2013

obserwacje sracje.

nie wiem czy jestem tak nauczona, czy po prostu mam takie pojęcie lojalności, przyjaźni i partnerstwa, że jak bliska mi osoba (nieważne czy to facet czy przyjaciel, czy ojciec czy matka) są w, ogólnie mówiąc, "potrzebie", to nie bacząc na to, czy mają racje czy nie, stanę po Ich stronie murem, tak mocno, że mnie trzeba będzie zdrapywać z chodnika jako mokrą plamę ;) . tak mnie też nauczyło kilka moich przyjaźni i dobrze wiem, że moje dwie przyjaciółki jeszcze z czasów szkolnych zrobią to samo. I to właśnie jest dla mnie część definicji przyjaźni i więzów między ludzkich. jesteśmy przyjaciółmi, znamy się dobrze, możemy za siebie i o siebie walczyć. może używam zbyt wielkich słów, bo jak wiadomo, mam skłonności ku egzaltacjom wszelakim niepotrzebnym. mniejsza z tym.  ale co człowiek to w głowie inny słownik i definicje od siebie się różnią. wiele razy byłam w takiej sytuacji, że ja stawałam murem, a jak przyszło co do czego to "przyjaciel" rozstrzygał za i przeciw i opowiadaj się w miarę bezpiecznie - po środku. okej. lubię obiektywizm i trzeba być w życiu sprawiedliwym - popieram, ale czasem po prostu nie trzeba, zwłaszcza jeśli chodzi o błahostki. nie wiem czy piszę wystarczająco jasno. żebym nie wyszła na jakieś buca, który w każdym momencie potrzebuje poklasku. nie o to chodzi.
do czego tym długim i nikomu niepotrzebnym wstępem zmierzam? do tego, że bardzo dziwi mnie postępowanie pewnych osób, kiedy to np. jestem na spacerze, widzę dziewczynę ubraną w 15cm pasek na biodrach, stringi spod spodu wystają, kozaki białe no i rzucę jakiś uszczypliwy tekst, do osoby, która idzie ze mną (czyli nie urażam skąpo ubranej dziewczyny w żaden sposób, bo tego nie słyszy), a w odpowiedzi od osoby, która idzie ze mną słyszę "no i co sie czepiasz? wcale nie jest taka krótka, ty lepiej patrz na siebie, bla bla bla" plus żyła na szyi, która za chwilę pęknie. o co chodzi? czy to jakaś słuszna sprawa żeby walczyć o godność tej pani? czy mnie nalezy zgnoić, bo sama przecież też co dnia chodzę z dupą na wierzchu? czy to jakaś znajoma mężczyzny, który tak drażliwie zareagował? nie rozumiem. w każdym razie odzywać się nie będę, bo o ja nietolerancyjna uraziłam nobliwie ubraną niewiastę, a do tego jestę hejterę i bucę, i cnotką nie wydymką, która nie wie, że w parku nalezy pokazać dupę.  to był jeden z przykładów, taki zupełnie śmieszny i nic nie wnoszący. ale za każdym razem osoba, o której mowa w tym tekście (oczywiście tylko wtedy kiedy przyczepię się biednych i poniżonych kobiet) stara się mnie żywo i bardzo nerwowo przekonać o tym, że nie mam racji, bo inne kobiety sa zajebiste czy to aktorki porno, czy inne galerianki - nie mam prawa nic powiedzieć bo przecież jestem najgorsza (pod każdusieńkim względem).
oczywiście względem facetów rzecz jest zupełnie inna. z nich można śmiać się razem. mam przyzwolenie w wyzywaniu od ciot, pedałów i innych takich. ba, wręcz wtedy osoba, o której mowa, sama zaczyna! "ten głupi, ten brzydki, ten pedał" i wtedy wolno. tylko o kobietach nie. one są takie biedne i niewinne. :)

12 komentarzy:

  1. Ja się opowiadam zawsze po stronie słusznej. Nie raz stawałem przeciwko starym, co mocno ich wpienia, bo wydawało im się, że rację mają przyznaną z urzędu. Kpina.

    OdpowiedzUsuń
  2. czyli nigdy z nikim się naprawdę nie zaprzyjaźniłeś :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czyli nigdy nie byłem zaślepiony, czy nie miałem potrzeby włazić komuś w dupę. Tu chodzi w końcu równiez o to, jak sama jesteś postrzegana. Jeśli Ciebie stać na to by się podkładać, to droga wolna, ja nie mogę stać za kimś murem, kiedy nie ma racji. To niedorzeczne przecież, racja?

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie rozumiemy się po prostu, a nie chce mi sie tłumaczyć. Wiedziałam, że ludzie tak właśnie odbiorą tekst, który napisałam.
    Mi chodzi bardziej o to, że mam prawo do swojego zdania i mężczyzna, z którym jestem nie musi na mnie za to "drzeć mordy" (ładnie mówiąc). racja?
    Jak mówie, że laska ma za krótką spódniczkę to znaczy, że taka mi się wydaje i tak uważam. nikt nie ma prawa za to na mnie wrzeszczeć. rajt?

    OdpowiedzUsuń
  5. *ma oczywiście prawo uważać, że spódniczka jest dobrej długości i że fajnie, że widać majtki, ale nie musi mnie atakować personalnie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja się odniosłem tylko i wyłącznie do zdania "nie bacząc na to, czy mają racje czy nie, stanę po Ich stronie murem", więc w zasadzie się zrozumieliśmy, bo to że Ci się coś w kimś tam nie widzi jest proste i nie podlegało w moim przypadku dyskusji, w końcu nie każdy każdemu się musi podobać, czy nie za każdą kiecką wszystkie dziewczyny się muszą z podziwem oglądać.

    OdpowiedzUsuń
  7. to był taki zbitek myśli, że trudno mi było sprecyzować ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Domyślam się, grunt że jesteśmy w domu :* bo jak skorpion z baranem zaczną próbować wchodzić sobie na głowę, to wojna gotowa, ale już w innej materii może być dużo bardziej ciekawie :D

    OdpowiedzUsuń
  9. mój Boże... otaczają mnie same Skorpiony... :o

    OdpowiedzUsuń
  10. Albo to Ty się chcesz nimi otaczać. Widocznie wiesz, co dobre :D

    OdpowiedzUsuń
  11. "...to nie bacząc na to, czy mają racje czy nie, stanę po Ich stronie murem"... dopóki jest to wygodne i nie stanowi, żadnego zagrożenia. Trochę jak sztywny paragra z "kodeksu moralnego zawartego w związkach przyjacielskich i rodzinnych "

    OdpowiedzUsuń
  12. istnieje taki model człowieka, wyznającego zasadę live & let live, czyli nie lubi jeśli ocenia się negatywnie czegokolwiek, ludzi jakichkolwiek, za cokolwiek, bo to kompletnie niczemu nie służy. Zły nastrój bardzo szybko się udziela i jeśli jedno będzie gderać i krytykować dookoła to w końcu i drugi zacznie, a o sprzeczkę wtedy łatwo. i o co? o głupoty jak zwykle...
    Jest też inna, bardziej prosta możliwość. mianowicie, facetowi najnormalniej w świecie dupa się podobała (z powodów czysto zwierzęcych, bo z opisu nie wynika żeby laska miała np. świetny gust:)), i nie starczyło mu na tyle zimnej krwi żeby skłamać.
    może być jedno, albo drugie, albo jedno i drugie...albo zupełnie co innego, nic więcej wymyśleć nie umię
    what'cha think?
    jeśli rzeczywiście reakcja była taka że "darł mordę" to blado to widzę, tak łatwo dać sie wyprowadzić z równowagi...

    OdpowiedzUsuń

t a g i

... (2) 2012 (2) 22 (1) 90's (2) abstract (5) abstrakcja (3) alkohol (13) Ancer (5) bananowa młodzież (6) borderline (8) celebryci (3) chuj (4) dćbrowa (53) dekadentyzm (6) dokument (1) droga (11) drugs (7) family (2) fashion (3) foto (14) francuska gruszka porno (25) gej (5) gnomy (2) hate (3) homo (1) indianie (39) jesień (3) joaquin phoenix (1) Kasia (5) kobieta (87) koniec świata (8) kostium (4) kwadraty (2) lato (30) ludzie (38) łódź (89) macro (2) manhattan (6) marzenia (11) mężczyzna (43) mięsny jeż (1) miłość (26) missaint (159) moda (9) orzeszków (19) pan kurczak (118) pan pingwinek (3) papierosy (21) pendryk (19) piotrkowska sto osiemdziesiąt (6) porno (3) portrait (31) portret (30) road (11) rodzina (15) rozkminy (65) samotność (4) self-portait (21) sex (3) sny (2) sobota rano (3) sowy (1) stanisław jerzy lec (2) stefan (1) sunset (3) śmierć (16) tata (1) teatr (2) tęposractwo (11) urodziny (2) vampire (1) wakacje (6) Weronika (16) wiosna (10) wrogowie (6) wssip (18) wystawa (2) zachód słońca (4) zazu bulczakos (5) zima (7) życie (34)