wtorek, 21 sierpnia 2012

bajeczka o królewnie z różowego pokoiku.

dawno, dawno temu, za górami, za lasami,  żyła sobie, w różowym zamku królewna. królewna ta była ładną i mądrą królewną, której w swoim różowym pokoiku niczego nie brakowało. królewna ta codziennie rano czesała swoje złote włoski różowym grzebyczkiem. ale któregoś dnia, różowy grzebyczek królewny pękł, ponieważ włosy owej dziewczynki były długie i gęste. królewna bardzo się rozgniewała. cisnęła swój śliczny, różowy grzebyczek w kąt i krzyczała oburzona, a przecież to wcale nie była wina grzebyczka. był on bowiem, tylko rzeczą i przecież nie chciał zrobić królewnie żadnej krzywdy. królewna jednak o tym nie pomyślała. ze złości obcięła swoje złote włoski i wyrzuciła je do różowego śmietniczka razem z pękniętym grzebyczkiem.
codziennie też królewna z różowego zamku zakładała na nóżki, swoje śliczne różowe buciki, ale któregoś dnia, przemokły na deszczu buciki królewnie, bo nieroztropnie założyła swoje śliczne różowe buciki, kiedy za oknem niepogoda... i rozzłościła się królewna i rozpłakała się królewna, i podeptała królewna swoje różowe buciki i wrzuciła je rozgniewana do różowego śmietniczka.
zdarzyło się też, któregoś dnia, że do królewny przyjechał śliczny królewicz, na ślicznym, białym koniku. i starał się królewicz o królewnę, i mówił do niej pięknie, i smoki dla królewny zabijał i bukiety przecudne przywoził. i uśmiechała się czasem królewna do niego, jeśli tylko królewna miała ochotę. i tak królewicz przyjechał owego dnia do królewny z kwiatami tak pięknymi, że inne królewny płakały z zazdrości, i rzucił się królewicz na kolana przed królewną i podał jej kwiatki ogromną kokardą zdobione. oj jak królewna się wtedy rozgniewała, oj jak królewna wtedy płakała! bowiem królewicz ten zapomniał, że królewna lubi tylko kwiatki z kokardą różową, a cudowny bukiet zdobiła kokarda czerwona! śliczny królewicz przepraszał i prosił, i błagał o litość, lecz królewna słuchać nie chciała. rzuciła kwiatki, podeptała, a królewicza, królewna przez swoje różowe śliczne wrota, odprawiła. i pojechał królewicz smutny, zrozpaczony do swojego królestwa.
i tak było zawsze. królewna z różowego zamku co wieczór mówiła życzenia swojej czarodziejskiej różowej kuli, w różowym pokoiku. a to królewna chciała być ładniejsza, a to królewna chciała być szczuplejsza, a to królewna chciała mieć ładniejszy pokoik, a to królewna chciała lepszego królewicza... nigdy królewna nie prosiła o nic dla nikogo innego. zawsze królewna chciała tylko dla siebie.
i mijały dni. i siedziała królewna w swoim różowym pokoiku. i robiła się coraz starsza, a zaczarowana, różowa kula miała do spełnienia tyle najróżniejszych życzeń królewny, że coraz trudniej jej było wszystko dać królewnie z różowego zamku. a królewna cały czas chciała więcej i więcej. królewna nigdy nie przestawała prosić.
aż któregoś dnia magiczna, różowa kula zaskrzypiała, zazgrzytała i pach! pękła, a jej różowe, cudowne szkło, rozsypało się po różowym pokoiku królewny. królewna bardzo się przestraszyła. na próżno próbowała pozbierać z różowego dywaniku resztki magicznej kuli.
i znów mijały dni. królewna co rano patrzyła w swoje różowe śliczne lusterko i z przerażeniem widziała, że nie jest już taka śliczna jak kiedyś. i płakała królewna i smuciła się. ale nie miała królewna do kogo się zwrócić, bo zbyt zajęta była swoimi życzeniami do czarodziejskiej kuli kierowanymi, by zauważyć, że w swoim różowym zamku została sama...
i patrzyła smutna królewna w lusterko i wiedziała już królewna, że to wcale nie była wina grzebyczka, że złamał się na jej ślicznych złotych włoskach; i tęskniła królewna do ślicznych złotych włosków, ale one wcale nie odrastały, bo nie było już czarodziejskiej kuli; i tęskniła królewna za grzebyczkiem, ale grzebyczka też już nie było, bo połamała go w złości królewna.
i wiedziała już królewna, że to wcale nie była wina ślicznych pantofelków, że przemokły na deszczu; i tęskniła królewna za spacerami w różowych bucikach, ale bucików też już nie było, bo królewna w złości buciki zniszczyła...
i wiedziała już królewna, że królewicza wyrzucać z różowego zamku, za kokardę nie powinna; i tęskniła królewna za chłopcami, którzy ją adorowali, ale ich już nie było, bo ich królewna wszystkich źle traktowała;
i wołała królewna ślicznego królewicza i prosiła, przepraszała, ale królewicz już słuchać nie chciał, bo serce miał królewicz przez królewnę złamane...
i płakała królewna sama w swoim różowym zamku, a czas mijał i mijał. nikt królewny nie żałował, jak i ona kiedyś nikogo. i pamiętali wszyscy królewnie jaka była niedobra i jak grymasiła, i nikt królewny nie pożałował...
i umarła królewna sama, roniąc szczere łzy, w swoim różowym zamku, w swoim różowym pokoiku, w różowym łóżeczku, na różowej poduszeczce... bo mimo, że królewna już wiedziała co zrobiła źle, za późno było żeby to wszystko naprawić...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

t a g i

... (2) 2012 (2) 22 (1) 90's (2) abstract (5) abstrakcja (3) alkohol (13) Ancer (5) bananowa młodzież (6) borderline (8) celebryci (3) chuj (4) dćbrowa (53) dekadentyzm (6) dokument (1) droga (11) drugs (7) family (2) fashion (3) foto (14) francuska gruszka porno (25) gej (5) gnomy (2) hate (3) homo (1) indianie (39) jesień (3) joaquin phoenix (1) Kasia (5) kobieta (87) koniec świata (8) kostium (4) kwadraty (2) lato (30) ludzie (38) łódź (89) macro (2) manhattan (6) marzenia (11) mężczyzna (43) mięsny jeż (1) miłość (26) missaint (159) moda (9) orzeszków (19) pan kurczak (118) pan pingwinek (3) papierosy (21) pendryk (19) piotrkowska sto osiemdziesiąt (6) porno (3) portrait (31) portret (30) road (11) rodzina (15) rozkminy (65) samotność (4) self-portait (21) sex (3) sny (2) sobota rano (3) sowy (1) stanisław jerzy lec (2) stefan (1) sunset (3) śmierć (16) tata (1) teatr (2) tęposractwo (11) urodziny (2) vampire (1) wakacje (6) Weronika (16) wiosna (10) wrogowie (6) wssip (18) wystawa (2) zachód słońca (4) zazu bulczakos (5) zima (7) życie (34)