sobota, 28 stycznia 2012

something about something.

od dawna mam zakusy żeby zostać najsłynniejszą blogerką internetu, ale jestem na to za leniwa. a teraz jak jeszcze ACTA srakta, to kto wie, czy będę miała szansę... (muszę podążać za trendami i niemożliwe było nie wspomnieć o sprawach bieżących; świat Internautów się waaali).
chciałabym pisać o kosmetykach, modzie, filmach, muzyce i urządzaniu wnętrz, ale zbyt mocno niechcemisię. do tego miałam wielkie chcice zostania wielką powieściopisarką i scenarzystką, bo jak wiadomo lepiej mi idzie wymyślanie fejrytejlsów niż realne życie. już taka moja uroda, że za mało młodzieńczego sprytu młodzieńczego zostało mi podarowane, a jak rozkminiliśmy z kolegą D. albo się jest sprytnym, albo mądrym. my należymy do tych drugich.
ostatnio zapierdol konkretny (i od razu dwa razy bardziej chce się przeklinać i żyć). lubię kiedy jest zapierdol. sesja zaliczona terminowo (co w moim przypadku zdarza się bardzo rzadko...), z licencjatem nadgoniłam nadspodziewanie, chociaż czasu i tak zawsze za mało, ale przynajmniej doznałam kapturkowego olśnienia. i "się szyje". zawsze kiedy mam zapieprz, mam więcej czasu na wszystko, może z wyjątkiem wyspania się. więc zdarzy się wieczorem wyglądać jak przekrwione zombie, ale czego się nie robi dla sławy (która niezaprzeczalnie mnie nie ominie...lol). no i do tego wszystkiego ogarniam jeszcze remont manhattanowski. to ma być dream house, dlatego biegam jak mrówka z okresem, żeby "brudny róż był aby na pewno odpowiedni". wizji w głowie mam 20 na sekunde, dlatego trudno mi wymyślić coś ostatecznie ;). nie wiedziałam, że remont jest taki trudny. jaram się osiemdziesięcioma metrami z balkonem i widokiem na centrum boat city. perspektywa 12 piętra z betonem pod oknem też wydaje się zachęcająca gdybym czasem zechciała być emo. (taa motywy suicidalne trzeba przemycić, w przeciwnym razie straciłabym na stylu hejtującego dekadenta). tak więc w.w sprawy pochłaniają mój czas, mózg i myśli, do tego stopnia, że nie mam chwili, żeby się poużalać nad sobą. dlatego wszystkim ludziom nieszczęśliwym z zasady bądź z powodu, polecam ostry zapierdol. tym bardziej nieszczęśliwym najlepiej w kamieniołomach. kurwa, wcale nie chcę być złośliwa, ale sarkazm mam chyba tak głęboko wżarty w skórę, że robię to mimowolnie. jest najgorzej. :)
i ostatnie ogłoszenie parafialne: już na wiosnę będę mieć najładniejsze mieszkanie w łodzi i najładniejszą kolekcję "obronną".
pozdrawia nieskromny człowiek skurwiel.
aj haw noł filings nał! oł maj gad...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

t a g i

... (2) 2012 (2) 22 (1) 90's (2) abstract (5) abstrakcja (3) alkohol (13) Ancer (5) bananowa młodzież (6) borderline (8) celebryci (3) chuj (4) dćbrowa (53) dekadentyzm (6) dokument (1) droga (11) drugs (7) family (2) fashion (3) foto (14) francuska gruszka porno (25) gej (5) gnomy (2) hate (3) homo (1) indianie (39) jesień (3) joaquin phoenix (1) Kasia (5) kobieta (87) koniec świata (8) kostium (4) kwadraty (2) lato (30) ludzie (38) łódź (89) macro (2) manhattan (6) marzenia (11) mężczyzna (43) mięsny jeż (1) miłość (26) missaint (159) moda (9) orzeszków (19) pan kurczak (118) pan pingwinek (3) papierosy (21) pendryk (19) piotrkowska sto osiemdziesiąt (6) porno (3) portrait (31) portret (30) road (11) rodzina (15) rozkminy (65) samotność (4) self-portait (21) sex (3) sny (2) sobota rano (3) sowy (1) stanisław jerzy lec (2) stefan (1) sunset (3) śmierć (16) tata (1) teatr (2) tęposractwo (11) urodziny (2) vampire (1) wakacje (6) Weronika (16) wiosna (10) wrogowie (6) wssip (18) wystawa (2) zachód słońca (4) zazu bulczakos (5) zima (7) życie (34)