środa, 12 października 2011

ostatnio jest mi bardzo gorzej.

Na początek dam upust swej zaciętości i odniosę się do mojego prze-ulubionego cytatu autorstwa Stanisława Jerzego Leca: "żeby być sobą, trzeba być kimś". Kilkakrotnie już spotkałam się z dywagacjami na jego temat, "bo to nie tak..." - siała baba mak, a dziad wiedział nie powiedział, a to było tak. Zatem wyjaśnić zamierzam jak (prosto z mojej głowy, bez udziwnień i upiększeń).
Sprawa prosta - być sobą, głosić swoje zdanie, postępować zgodnie ze swoimi zasadami, broń Boże, nie udawać nikogo kim się nie jest, mają odwagę jedynie ludzie, którzy sobą coś reprezentują (są kimś, tak?). Zatem zależność prosta tłum. -> żeby mieć odwagę być sobą, trzeba być kimś (zwłaszcza w dzisiejszych czasach). Społeczeństwo choruje na "kameleonizm" byle tylko się nie wychylić, ale za to być lubianym przez tysiące (i więcej). Plastikowe odpady na monumentach, niestety. Dlatego żadnej trudności w interpretacji cytatu nie widzę, wystarczy chcieć.
Jaki był zamysł autora nie wiem i pewnie się nie dowiem (a nawet nie chcę). Wiadomo, że cytat można interpretować dowolnie, dlatego sensu wmawiania mi prawidłowości przekazu nie widzę :)
Sensu wmawiania mi czegokolwiek, nie widzę ;)

Kolory zmienione, bo ta biel jakoś tak zaczęła mnie odstraszać od momentu kiedy się dowiedziałam, że ludzie, którzy malują mieszkania na biało mogą mieć zaburzenia. To znaczy ta biel jest świadectwem zaburzeń, nie odwrotnie...eh mniejsza z tym. w każdym razie i zaburzeniom i bieli mówimy - nie.

Marzę sobie, że kiedyś będę torpedą energetyczną. Że przyjdzie taki dzień, w którym uwolnią się moje pokłady zalegającej energii i zmienię świat. świat to może nie, ale chociaż troche swoje życie. Tylko troszke. Może mi ktos w tym pomoże całkiem niedługo. Metoda prób i błędów nie jest mi obca, dlatego po raz kolejny nie zaszkodzi spróbować. Poddać można się zawsze, a póki jeszcze ostatnie impulsy kontaktowe ze światem zewnętrznym nie zanikły, pociągnijmy to.

Życie jest za krótkie żeby się męczyć ze swoim smutkiem i żalem. Dorosłość nie jest łatwa i do mnie przyszła za szybko, dlatego pomocy trzeba szukać wszędzie.

Może będzie dobrze, może nie.
Może kiedyś przestanę tylko spać i żreć, bo pomysłów mam dużo, tylko jeszcze nie wynalazłam cudownego zaklęcia, które je ożywi. A szkoda by mi było nie dać im w ogóle sie narodzić.

Biorę się za siebie ostatni raz - na wszystkich płaszczyznach. Jeśli to nie wypali to będzie koniec. Dlatego sama sobie kibicuje i trzymam kciuki.
I wcale nie chce być inna, ładniejsza, brzydsza, chudsza czy grubsza. Nie. Ja po prostu chcę się lubić tak jak kiedyś i może trochę bardziej nad sobą panować, bo ponoszą mnie lęki w dalekie trudnopowrotne krainy.
Wrócę.

2 komentarze:

t a g i

... (2) 2012 (2) 22 (1) 90's (2) abstract (5) abstrakcja (3) alkohol (13) Ancer (5) bananowa młodzież (6) borderline (8) celebryci (3) chuj (4) dćbrowa (53) dekadentyzm (6) dokument (1) droga (11) drugs (7) family (2) fashion (3) foto (14) francuska gruszka porno (25) gej (5) gnomy (2) hate (3) homo (1) indianie (39) jesień (3) joaquin phoenix (1) Kasia (5) kobieta (87) koniec świata (8) kostium (4) kwadraty (2) lato (30) ludzie (38) łódź (89) macro (2) manhattan (6) marzenia (11) mężczyzna (43) mięsny jeż (1) miłość (26) missaint (159) moda (9) orzeszków (19) pan kurczak (118) pan pingwinek (3) papierosy (21) pendryk (19) piotrkowska sto osiemdziesiąt (6) porno (3) portrait (31) portret (30) road (11) rodzina (15) rozkminy (65) samotność (4) self-portait (21) sex (3) sny (2) sobota rano (3) sowy (1) stanisław jerzy lec (2) stefan (1) sunset (3) śmierć (16) tata (1) teatr (2) tęposractwo (11) urodziny (2) vampire (1) wakacje (6) Weronika (16) wiosna (10) wrogowie (6) wssip (18) wystawa (2) zachód słońca (4) zazu bulczakos (5) zima (7) życie (34)