poniedziałek, 30 maja 2011

gorzko - gorzki.

9 miesięcy wystarczy żeby powstał człowiek.
9 miesięcy wystarczy żeby człowiek znikł.
mózg mi się otworzył na myśli niekontrolowane. lubię sobie popłakać. lubię sobie popłakać niezależnie od miejsca i sytuacji. mam zbyt duży bałagan w głowie; już nie umiem nad nim zapanować. ale po prawie roku, mimowolnie zdałam sobie sprawę, że nic się nie zmieni. że nie ma żadnego "zastępstwa" i tęsknić będę zawsze. najśmieszniejsze są te momenty, w których z jakimś niekontrolowanym entuzjazmem, spowodowanym pieprzoną błahostką, myślę: "muszę Jej to powiedzieć" i wtedy następuje takie wstrzymanie. nie wiem jak to nazwać. taki żałosny moment, kiedy sobie "przypominam", że już nigdy niczego nie opowiem. nie będzie żadnej reakcji, nawet jeśli mnie widzi i słyszy. ludzie sobie wymyślają "lepsze miejsce" żeby uspokoić swój ból, którego nie da się uspokoić. ba, którego nie da się opanować. choć może kiedyś?
tak sobie pomyślałam, że jakbym straciła pamięć i musiała uczyć się osób od nowa, to by nie bolało, ale z drugiej strony nie znałabym bezinteresownej, dziecięcej Siły, która zabrała moje gówniarskie sekrety i wspomnienia tam gdzie teraz jest.
czasem jestem strasznie zła, że nie miała tej siły jeszcze więcej, chociażby dla mnie. nie wolno zostawiać. nie wolno kłamać. nie wolno mówić, że wszystko w porządku, kiedy następnego dnia się odchodzi, bez pożegnania. pamiętam, że wtedy padało. i że tamta minuta rozmowy była ostatnia. później już nigdy się nie usłyszałyśmy.
nie pójdę zapalić świeczki, bo jeśli jest ze mną duchem to to nie ma sensu. a jeśli tamtego świata nie ma, to to tym bardziej nie ma sensu.
czasami mam wrażenie, że to wszystko sama sobie wymyśliłam i zastanawiam się co tak naprawdę się wydarzyło.
czasami śni mi się, że mam coś zrobić, żeby żyła i nie potrafię. a może to wcale mi się nie śni.
czasami nie mogę się uwolnić od myśli niekontrolowanych.
nie mogę oglądać zdjęć. nie mogę wspominać dzieciństwa, bo to boli. nie wiem do czego ten ból porównać. może do topienia się? to pewnie też boli i może tak samo dusi?
chciałabym zaczerpnąć trochę świeżego powietrza w tym moim gorzko-gorzkim życiu.
9 miesięcy musiało minąć, żebym mogła i chciała to napisać.
jest mi smutno. codziennie jest mi smutno i to wcale nie chce przejść.
chociaż ja żyję, jak umiem najlepiej.
powalczę jeszcze trochę. może kiedyś odetchnę i sama sprawdzę czy tamten zajebisty świat naprawdę istnieje :)

2 komentarze:

  1. <3
    To dobrze, że możesz o tym pisać. :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Hoellinka :* to chyba jakaś blokada się zwolniła.

    OdpowiedzUsuń

t a g i

... (2) 2012 (2) 22 (1) 90's (2) abstract (5) abstrakcja (3) alkohol (13) Ancer (5) bananowa młodzież (6) borderline (8) celebryci (3) chuj (4) dćbrowa (53) dekadentyzm (6) dokument (1) droga (11) drugs (7) family (2) fashion (3) foto (14) francuska gruszka porno (25) gej (5) gnomy (2) hate (3) homo (1) indianie (39) jesień (3) joaquin phoenix (1) Kasia (5) kobieta (87) koniec świata (8) kostium (4) kwadraty (2) lato (30) ludzie (38) łódź (89) macro (2) manhattan (6) marzenia (11) mężczyzna (43) mięsny jeż (1) miłość (26) missaint (159) moda (9) orzeszków (19) pan kurczak (118) pan pingwinek (3) papierosy (21) pendryk (19) piotrkowska sto osiemdziesiąt (6) porno (3) portrait (31) portret (30) road (11) rodzina (15) rozkminy (65) samotność (4) self-portait (21) sex (3) sny (2) sobota rano (3) sowy (1) stanisław jerzy lec (2) stefan (1) sunset (3) śmierć (16) tata (1) teatr (2) tęposractwo (11) urodziny (2) vampire (1) wakacje (6) Weronika (16) wiosna (10) wrogowie (6) wssip (18) wystawa (2) zachód słońca (4) zazu bulczakos (5) zima (7) życie (34)