sobota, 2 kwietnia 2011

śniło mi się dzisiaj.

na samym początku byłam na skokach narciarskich pożegnać Małysza, który wykonywał ostatni skok na takiej skoczni, którą musiałabym narysować żeby ktoś zrozumiał o co mi chodzi , taka falista, troche jak droga w górach tylko bardziej hardkorowa i w ogóle nie było śniegu. to było gdzieś w Ameryce południowej prawdopodobnie. i spotkałam Agate Ł (kiimi) i robiłyśmy sobie foty na fejsa ;) i Małysz skoczył 5000 tys. m., bo to była naprawdę ogromna skocznia.
później gdzieś byliśmy, ja i Witek. to była Łódź, która zupełnie nie wyglądała jak Łódź. w nocy kiosk był otwarty. ja zaczęłam oglądać pieski-dalmatyńczyki-breloczki na wystawie (kioskowej) i mówić żeby mi Witek kupił. więc mi kupił, pamiętam, że była przyklejona cena 1,20zł i że nie mieliśmy już na bilet. ale ja sie zajarałam tym pieskiem (bo one były takie blaszane, ciężkie, płaskie, naprawdę fajne, z ruchomymi łapkami). i później biegliśmy na autobus nocny, bo zatrzymał się na przystanku kawałek od nas i okazało się, że my staliśmy na tramwajowym. no ale zdążyliśmy i się zapytałam Witka czy to na pewno N6 (bo to naprawdę jest ten nocny, którym jeździmy), a on na to, że N1, ale on jedzie do centrum. i później w autobusie zgasło światło i ja chciałam żeby Witek kupił bilet, a on powiedział, że są drogie te bilety i 1,20zł nie wyda, jakby kosztowały złotówkę to by kupił. i się pytałam czy zna jakieś miejsce z lustrem gdzie mogłabym sobie zrobić makijaż i pokazałam mu kosmetyczkę (i faktycznie, wiem, że byłam w jakichś dresach, bez makijażu, a chyba szliśmy na imprezę) i Witek powiedział, że mogę się pomalować "u niego na strychu, ale tam jest zimno". I ja się zdziwiłam, że z centrum będziemy jechać na Bałuty.
I później był dzień, a ja nadal siedziałam w tym autobusie, tyle że byłam już pomalowana i nawet wiem w jakiej tunice i obok mnie siedział Wojciech R., za nami moja, Wojtka Mama i siostra, a Witka nie było. było bardzo wcześnie rano i bardzo, bardzo wiosennie-letnio, słonecznie, pięknie. i my tym autobusem jeździliśmy tak jakbyśmy zwiedzali Łódź i z Wojciechem cały czas komentowaliśmy kiedy nagle się ten autobus oderwał od jezdni i zaczął się unosić (tak jak samolot dokładnie) coraz wyżej i wyżej (często mi się śni, że to czym jadę, samochód, autobus, czy nawet jak idę, zaczyna się unosić) i lecieliśmy bardzo wysoko nad Łodzią i były piękne widoki - liliowe bloki, jakieś ładne osiedla, trawa, baseny. tylko to latanie w snach jest bardzo nieprzyjemny, zwłaszcza jak zniża pułap, to wtedy czuć coś takiego dziwnego przez ten, takie drgnięcie (wiecie o co mi chodzi?) i ja to miałam tej nocy z pięc razy, bo autobus latał na różnych wysokościach.
później nas wysadził na polu za miastem, ale bylo widać bloki z daleka i mocno świeciło słońce, było fajnie, ciepło, wiosna albo lato. moja Mama gadała sobie z Wojciecha Mamą, a do nas dołączyła Agata T. (nie wiem skąd się wzięła na tym polu) i my też sbie gadaliśmy kiedy zauważyłam, że to pole jest podmokłe całe i woda jest zamarznięta. i mówiłam Wojciechowi żeby po tym nie chodził, ale on chciał sprawdzić czy to lód i nagle się ten lód załamał i my z Agatą się śmiałyśmy, ale okazało się, że tam jest mega głęboo i Wojciech się zaczął topić i Agata się mnie na spokojnie zapytała "co ma zrobić" a ja powiedziałam, że nic i weszłam do tej wody częsciowo, a częsciowo byłam poza i podałam Wojciechowi rękę (ale ta woda w ogóle nie była zimna). Wojciech się wspiął po mnie i wyszedł. i ja też. moja Mama się później martwiła, że się przeziębię.
później byliśmy w moim domu (w orzeszkowie) i wszyscy mi dziękowali, że uratowałam Wojciecha i Wojciech przyszedł i powiedział, że musi po męsku porozmawiać z moim Tatą, a on na to, że jest za stary żeby się integrować z młodzieżą i jak on będzie chciał to sam porozmawia z Wojciechem po męsku.




pojebane!

3 komentarze:

  1. Głęboka wilgotna dziura i falista droga (skocznia). No no no. Dr Freud byłby zachwycony.

    OdpowiedzUsuń
  2. gdzie Ty masz jakąś wilgotną dziure? :D
    zboczuszku ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. E tam pojebane ;P Mi się strasznie podoba, najpierw ten Małysz a potem ten latający autobus zwłaszcza :D

    OdpowiedzUsuń

t a g i

... (2) 2012 (2) 22 (1) 90's (2) abstract (5) abstrakcja (3) alkohol (13) Ancer (5) bananowa młodzież (6) borderline (8) celebryci (3) chuj (4) dćbrowa (53) dekadentyzm (6) dokument (1) droga (11) drugs (7) family (2) fashion (3) foto (14) francuska gruszka porno (25) gej (5) gnomy (2) hate (3) homo (1) indianie (39) jesień (3) joaquin phoenix (1) Kasia (5) kobieta (87) koniec świata (8) kostium (4) kwadraty (2) lato (30) ludzie (38) łódź (89) macro (2) manhattan (6) marzenia (11) mężczyzna (43) mięsny jeż (1) miłość (26) missaint (159) moda (9) orzeszków (19) pan kurczak (118) pan pingwinek (3) papierosy (21) pendryk (19) piotrkowska sto osiemdziesiąt (6) porno (3) portrait (31) portret (30) road (11) rodzina (15) rozkminy (65) samotność (4) self-portait (21) sex (3) sny (2) sobota rano (3) sowy (1) stanisław jerzy lec (2) stefan (1) sunset (3) śmierć (16) tata (1) teatr (2) tęposractwo (11) urodziny (2) vampire (1) wakacje (6) Weronika (16) wiosna (10) wrogowie (6) wssip (18) wystawa (2) zachód słońca (4) zazu bulczakos (5) zima (7) życie (34)