środa, 9 lutego 2011

"golden age of grotesque"

smutno mi się robi często, kiedy sobie uświadomię rzeczy, o których i tak wiem, ale na potrzeby codziennego funkcjonowania, mój mózg chyba stara się je wypierać, nie dopuszczać. dobrze, bo w przeciwnym razie byłoby mi z tym życiem jeszcze trudniej. ;)
wczoraj przed zaśnięciem (po raz kolejny) dopadła mnie kmina na temat ludzi. może nie tak zupełnie ogólna, raczej ukierunkowana w stronę konkretnej grupy.
we all wanna be trendy! we all wanna be cool!
panuje kilka wkurwiających mnie do granic możliwości trendów, za którymi się ostatnio idzie byle iść, byle być zajebistym. nie wiem co to konkretnie ma na celu i dlaczego wszystkim tak bardzo się to podoba. a może wiem. a może teraz taka moda...
a moda jak wiadomo ponad wszystko. (jesienne płaszczyki i baleriny na - 10, ale w końcu bycie z filmówki zobowiązuje...)
ale nie koniecznie o takiej modzie mówić chciałam.
więc konkretnie, kilka zajebistych trendów, dla mnie nie do zniesienia.
zatem najwspanialsi mężczyźni to geje, bo wśród hetero znajdzie się tylko przygłupów i brudasów, a na dodatek źle ubranych. - teza, która jest po prostu urocza. zastanawia mnie tylko czy najczęściej nie słyszę tego stwierdzenia od dziewczyn, których wszelkie próby "wyrwania czegokolwiek" zakończyły się fiaskiem.
oczywiście, żadnym homofobem nie jestem, wręcz przeciwnie, ale kult homo, w ostatnim czasie po postu mnie zmęczył. "hasał, hasał... aż do porzygu". manifestacji bezcelowych nie lubię, a i kultu "gej najlepszy przyjaciel", "gej najlepiej ubrany", "gej najwspanialszym mężczyzną"... trochę to śmieszne. niebawem dojdzie do tego, że "gej" będzie w grupie walorów i cech pozytywnych.
a do cholery jasnej, niech mi ktoś powie, co w tym tak zajebistego? rozumiem, że jest moda na bycie homo i każdy namiętnie zagląda w głąb swego mózgu aby się dowiedzieć czy aby na pewno nie ma skłonności do płci tej samej, bo w końcu to jest zajebiste. popatrzyłam sobie na fejsbukowe grupy i powoli zaczęłam się zastanawiać kiedy zacznie się stawiać gejom ołtarzyki ze świeczkami.
a dla mnie to chyba raczej kwestia orientacji sexualnej, a nie ogólnej jakości osoby, ale jak wiadomo ja jestem pojebem z ortodoksyjnymi poglądami.
kolejnym trendem, który doprowadza mnie do panicznych napadów śmiechu jest "fajnie jest być bananową młodzieżą".
o co mi chodzi? o to, że nastąpił niesamowity wykwit "modowej alternatywy", spotykającej się w określonych miejscach (łódzikich klubach... których wymieniać nazwy nie będę), prawdopodobnie tylko po to, żeby porozmawiać na ciekawe tematy "jak to ostatnio byłam/em w Hameryce", albo "jak to mi zginął puder diora za 450złotych", ewentualnie "jak to mi się popsuł Maczek". możliwe, że rozmawiają również na inne tematy... np. wyznaczają wartości co jest ambitne, a co banalne i co należy, a czego nie, oczywiście się przy tym nawzajem adorując i zawierając nowe, przydatne znajomości, co by było z kim branżować.
kolejny trend to "zawieś tyle ile możesz" czyli większość obeznanych modowo szafiarek, które to wyciągają z szafy co tylko się da i zakładają to na siebie, fotografują i wzajemnie się sobą zachwycają. wonderful! to dopiero alternatywa. oczywiście obojętnie jaka temperatura panuje obecnie na dworze - skoro jesienne buty wyglądają w śniegu lepiej niż zimowe, o czym z resztą już wspominałam...
no i nieodłączny element stadnie biegających po Łodzi "alternatyw" - zwyrodnienie stawu łokciowego. bo oczywiście torebki nie da założyć się na ramię. torebke trzeba nosić w zgięciu łokcia a dłoń nienaturalnie skierowaną w stronę nieba. to takie romantyczne...
co sie dzieje z tym cholernym światem? ludziom już totalnie odpierdala. czy kompleksy leczy się byciem idiotą? bywaniem w klubach? chwaleniem się co za ile? afiszem? przemądrzałością? czy tym ludziom coś w życiu nie wyszło, czy to kompletnie normalne... chyba normalne skoro zdecydowana większość studentów - zwłaszcza artystycznych uczelni taka jest, a ja jedna się na o wkurwiam.
szkoda.
podsumowując - dobrze jest być alternatywą ze zwyrodnieniem stawu łokciowego, mieć geja w kieszeni, maca pod poduszką i rozterki sercowe na fejsbukowej tablicy...
apeluje tylko, żebyście nosili różnokolorowe berety, żebym mogła was rozróżnić.

zdecydowani nie pozdrawiam.
wkurwiona, ortodoksyjna Maria z popierdolonymi poglądami.

a czytelników pozdrawiam i obiecuje, że będę pisać :)

1 komentarz:

  1. Czytam co spłodziłaś i odzyskuje wiarę w ludzi.

    OdpowiedzUsuń

t a g i

... (2) 2012 (2) 22 (1) 90's (2) abstract (5) abstrakcja (3) alkohol (13) Ancer (5) bananowa młodzież (6) borderline (8) celebryci (3) chuj (4) dćbrowa (53) dekadentyzm (6) dokument (1) droga (11) drugs (7) family (2) fashion (3) foto (14) francuska gruszka porno (25) gej (5) gnomy (2) hate (3) homo (1) indianie (39) jesień (3) joaquin phoenix (1) Kasia (5) kobieta (87) koniec świata (8) kostium (4) kwadraty (2) lato (30) ludzie (38) łódź (89) macro (2) manhattan (6) marzenia (11) mężczyzna (43) mięsny jeż (1) miłość (26) missaint (159) moda (9) orzeszków (19) pan kurczak (118) pan pingwinek (3) papierosy (21) pendryk (19) piotrkowska sto osiemdziesiąt (6) porno (3) portrait (31) portret (30) road (11) rodzina (15) rozkminy (65) samotność (4) self-portait (21) sex (3) sny (2) sobota rano (3) sowy (1) stanisław jerzy lec (2) stefan (1) sunset (3) śmierć (16) tata (1) teatr (2) tęposractwo (11) urodziny (2) vampire (1) wakacje (6) Weronika (16) wiosna (10) wrogowie (6) wssip (18) wystawa (2) zachód słońca (4) zazu bulczakos (5) zima (7) życie (34)